
To miała być nasza kolejna, letnia wyprawa, bo wymarzyłyśmy sobie idealne kino pod chmurką. I tak było, a nawet lepiej, bo w Mosinie spotkałyśmy ludzi, którym chce się tak żyć, by być… św. Mikołajem. Serio.
Przez całe lato rozmawiałyśmy z Anią, jak to chcemy obejrzeć seans w letnim kinie, ale tak prawdziwie pod chmurką. W Poznaniu jest wiele miejscówek (Super!), ale nam się marzył sielski plener. Na początku lata próbowałyśmy w Murowanej Goślinie (bardzo lubimy to miejsce), ale tam było prawdziwe oberwanie chmury. Film „Barbie” obejrzałyśmy zatem w lokalnym centrum kulturalnym i – o dziwo – też było fajnie. Tutaj serdecznie pozdrawiamy pana organizatora, który wkłada całe serducho w te pokazy. 🙂
Tak chce się żyć
Co ciekawe, filmowa lalka Barbie, która patrzyła przez różowe okulary na swój różowy świat, odkrywa z czasem, że tak naprawdę wcale nie żyje prawdziwym życiem. Tak, nie ma w jej świecie miejsca na ból, smutek, cierpienie, porażki, kłopoty, zmarszczki, cellulit, wstanie lewą nogą, problemy w pracy i po pracy, a nawet umieranie. Wiecznie jest idealnie. To dlaczego jej czegoś brakuje? I dlaczego chce żyć w świecie ludzi, gdzie jedynie stała jest zmiana?
W tym naszym ludzkim świecie tegoroczne lato też nie należało do łaskawych. Nie było idealne. Niemal codziennie deszcz lub duchota zapowiadająca kolejny deszcz. Żyjemy w coraz bardziej zmieniającym się klimacie i te oznaki nie napawają optymizmem. Poniekąd mamy to na własne życzenie, gdzie od czasów rewolucji przemysłowej chcemy stworzyć swój Barbie Land, krainę sukcesów osobistych i idealnego życia. W takim świecie rzadko kiedy znajdzie się miejsce dla drugiego człowieka, a co dopiero całą planetę.
Ale w niewielkiej Mosinie się to udaje… I to chyba największe zaskoczenie podczas naszej wyprawy. Bo sam seans „pod chmurką” był niezwykle udany. Był piękny słoneczny dzień i wieczór (ponoć od dawna nie dawało się w okolicy zrobić pokazu, ale dopiero w Mosinie dopisała pogoda), a lokalizacja była fantastyczna: lokalny rynek w tzw. Strefie Relaksu, czyli trawniku wśród drzew, który oświetlono urokliwymi światełkami. Do tego niezwykle serdeczni organizatorzy z gminnego Środowiskowego Domu Samopomocy oraz panie z Koła Gospodyń Wiejskich „Piękni i Młodzi” w Pecnej, które serwowały własnej roboty, absolutnie przepyszne przekąski. Idealnie? Oj, tak! Tak chce się żyć.
Aby być razem…
Nasze podróże po Poznaniu i powiecie to najczęściej tzw. spontan, przy czym to Ania szuka kolejnego celu, gdyż uwielbia małe miejscowości – ja sobie za nią podążam i zdaję się na element zaskoczenia, gdyż niespodzianki są najlepsze. Nie możesz kontrolować zdarzeń, ale przyjmujesz je z wdzięcznością. Dlatego uśmiechnęłam się, kiedy zauważyłam, że kolejny film, który udało nam się obejrzeć w kinie letnim jest też tak właściwie o ucieczce z nieprawdziwej krainy. „Chce się żyć” to polska produkcja o niepełnosprawnym chłopaku, Mateuszu, który choruje na porażenie mózgowe. Odebrano mu człowieczeństwo, zamykając w świecie, gdzie postrzegano go jako roślinę. Z niego już nic nie będzie – tak brzmiał wyrok. Miał nie wiedzieć, co to smutek, radość, miłość, kłopoty, wiedza, codzienne życie. Miał być gdzieś obok. Miał nic nie czuć.

Ta oparta na prawdziwej historii opowieść nie została wybrana przypadkowo przez organizatorów. Film mądrze, nienachalnie i z humorem oddaje swym charakterem i przesłaniem codzienną współpracę podopiecznych i terapeutów ze Środowiskowego Domu Samopomocy w Mosinie (choć to nie o nich film). Współpracę, bo ważne jest, aby osoby tam przebywające czuły się godnie traktowane. Jest to też pomoc dla ich opiekunów, którzy nie muszą się już sami mierzyć z trudami opieki nad członkami rodziny w potrzebie.
Dom działa od 31 stycznia 2023 roku, wspierany z budżetu państwa poprzez wojewodę wielkopolskiego. W domu 40 podopiecznych z niepełnosprawnościami sprzężonymi ma indywidualne lub grupowe wsparcie terapeutów, psychologów, pomoc w codziennej opiece, zajęcia w pracowniach gospodarstwa domowego, zajęcia kulinarne czy plastyczne, a także poznaje techniki rękodzieła. Bo prowadzenie gospodarstwa, przyrządzenie potrawy czy ręczna praca to nie są rzeczy z przeszłości w naszym jakże nowoczesnym świecie. To przede wszystkim cenna umiejętność zadbania o siebie i przetrwania. I teraz zastanówmy się, że takich dziennych domów mamy dopiero i zarazem aż cztery…
… i cieszyć się smakiem życia
Ale w Mosinie „dom” ma znacznie szersze znaczenie. To też niezwykle urzekająca architektura, w tym zachwycające ceglane domy czy kościół pw. Św. Mikołaja. To też charakterystyczna kompaktowość miejscowości: nieduża, ale funkcjonalna, „porzundna” i serdeczna. Dom to również gminne koła gospodyń wiejskich, które przeżywają w całym kraju, a zwłaszcza w Wielkopolsce prawdziwy renesans. Czy wiecie, że pierwsze takie koło powstało w Polsce niemal 150 lat temu? Z ciekawością przeczytałyśmy artykuł „Renesans kół gospodyń wiejskich” w Gazecie Mosińsko Puszczykowskiej o tym, że choć właśnie początek idei wywodzi się z terenów łódzkich, to obecnie Wielkopolska jest regionem, gdzie najprężniej działają takie koła. A mamy ich w Polsce ponad 14 tysięcy!
Specjalna ustawa i wsparcie budżetowe państwa wspomagają rozwój takich lokalnych inicjatytw. Tylko w gminie Mosina działa ponad 10 kół. My w czasie kina plenerowego poznałyśmy fantastyczne kobiety z Koła Gospodyń Wiejskich w Pecnej „Piękni i Młodzi”. Edyta, Ania i Dorota właśnie takie są: piękne, młode, bardzo mocno zaangażowane w życie lokalnej społeczności , w tym Środowiskowego Domu Samopomocy, i tak po prostu – niezwykle życzliwe.

Spotykamy je przy stanowisku z łakociami domowej roboty. Na stole są marchewki, ciastka, słone paluchy, popcorn czy cytrynowa lemoniada. Panie częstują każdego chętnego i nie chcą zapłaty – kto chce, może wesprzeć organizację charytatywną. Zawsze uśmiechnięte i pełne energii oraz nowych pomysłów. W planach już kino plenerowe w rodzinnej wsi Pecna, a pod koniec września lokalne święto pyry.
Koła wiejskie to dzisiaj tak cenne miejsca tworzenia wspólnoty. I po tym, jak wiele osób się na wydarzeniach pojawia – bardzo potrzebne. W ostatnich dziesięcioleciach po transformacji ludzie zaczęli się odsuwać. W rodzinach, wśród znajomych zawsze brakuje czasu, a najpewniej też i chęci. Coś w tym jest, że w pokoleniu rodziców obecnych 40- i 50-latków, mimo szarzyzny wokół ludzie przebywali ze sobą, spotykali się, kwitło życie towarzyskie. I dobrze, ze do tego wracamy. Nas niezwykle ujęło, jak niezwykle serdecznie zostałyśmy przyjęte przez panie z koła i społeczność. Dwie poznanianki w Mosinie i Pecnej. Dziękujemy!
Koła wiejskie to dowód, ze naprawdę niewiele potrzeba, żeby lokalna społeczność lepiej się poznała i może nawet zawarła przyjaźnie. Czy wiecie, ze w Poznaniu też działają koła gospodyń? Jest m. in. Koło Gospodyń i Gospodarzy Miejskich czy Koło Gospodyń Miejskich Starołęka-Minikowo-Marlewo. Można tam się nie tylko spotkać i zawiązać nowe znajomości, ale też nauczyć nowych umiejętności podczas warsztatów tematycznych czy też podstaw przedsiębiorczości. A skoro Wielopolska wiedzie prym w rozwijaniu kół gospodyń, to może ten duch wielopolskiej pracy u podstaw na szczęście gdzieś w nas nadal trwa?
Podziel się strawą dla ciała i duszy
Niewielka Mosina to też wzór gospodarności. To tutaj kilka lat temu powstała jadłodzielnia, czyli społeczna lodówka, w której mieszkańcy zamiast marnować jedzenie, mogą zostawić je dla kogoś, komu się akurat przyda. Dobry pomysł i dobra lokalizacja (targowisko Zielony Rynek) spotkały się z dużą, społeczną przychylnością i wkrótce obok stanęła też… książkodzielnia, gdzie można dzielić się strawą dla duszy. Kiedy w Polsce rocznie marnuje się niemal 5 ton żywności, na mosińskim targowisku można edukować się robiąc odpowiedzialne zakupy i dzielić się nadmiarem z potrzebującymi. Dla klimatu i dla ludzi to naprawdę ważne wsparcie.

Mosińska jadłodzielnia i jej doświadczenie stały się też inspiracją dla innych podobnych inicjatyw. Pomysłodawcy też chętnie dzielą się wiedzą, jak i dlaczego warto stawiać społeczne lodówki. Czy wiecie, że w Poznaniu też mamy taką lodówkę? Dzięki współpracy lokalnego biznesu i Urzędu Miasta Poznania udało się znaleźć dobrą lokalizację przy ul. Półwiejskiej dla Dobroczynnej Lodówki. Jedzenie znika z lodówki błyskawicznie. Zachęcamy Was do dzielenia się jedzeniem. Wakacje, urlopy czy święta to czas, kiedy orientujemy się, że nierzadko zostaje nam jedzenie, które może się zmarnować. A nie musi. Wystarczy zostawić je w takiej lodówce.
Pamiętajcie, nie oceniajcie tych, którzy korzystają z jadłodzielni. Spójrzcie na to z tej strony, że dacie coś od siebie, co mogłoby się zmarnować, a ktoś to zagospodaruje. Nic tak naprawdę nie tracicie, a wiele zyskujecie. Wiecie, jak dobrze można się z tym poczuć? To naprawdę wielka sztuka uwalniania się od tego, co tak często nas niepotrzebnie hamuje. W różnych sferach naszego życia. To trochę jak z tym orzeźwiającym napojem z Mosiny od gospodyń z koła z Pecnej: kiedy życie daje ci cytryny, zrób z nich pyszną lemoniadę.
ELA
Organizatorzy kina plenerowego w Mosinie:
- Środowiskowy Dom Samopomocy w Mosinie
- Gmina Mosina
- Stowarzyszenie SAMI SWOI Niepełnosprawni w Mosinie
- Stowarzyszenie MOST
- Koło Gospodyń Wiejskich w Pecnej „Piękni i Młodzi”

















